Brugge - booten

Romantyczna Brugia

Spread the love

Bardzo często oglądając film z nazwą miasta w tytule jak „Vicky Cristina Barcelona” czy „O północy w Paryżu” po jego zakończeniu ma się ochotę spakować walizki i tam pojechać. Najlepiej następnego dnia i przynajmniej na tydzień. Pospacerować uliczkami z filmu i poczuć atmosferę danego miasta. Jednak po obejrzeniu filmu „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” (ang. In Bruges) z Colinem Farrellem i Brendanem Gleesonem w rolach głównych ta potrzeba podróży jest, ale nieoczywista. Brugia w filmie jest magiczna, wręcz uwodzi widza a ułatwiają to bożonarodzeniowe dekoracje, które widzimy w poszczególnych scenach. I taka jest naprawdę Brugia – uwodzicielska, tajemnicza, mroczna, zmusza do refleksji a czasem nawet zmienia człowieka. Film „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” to opowieść o dwóch zawodowych mordercach czekających na wiadomość od szefa. Ray potwornie się nudzi w Brugii i dla niego spędzenie dwóch tygodni w tym belgijskim zabytkowym mieście to koszmar. Z kolei Ken z przewodnikiem w ręku zwiedza miasto, odkrywa je stopniowo i Brugia zaczyna go fascynować.
A jaka jest Brugia? Inaczej widzą ją mieszkańcy, inaczej turyści, którzy zwiedzają ją w kilka godzin a inaczej ci, którzy na poznanie Brugii poświęcili weekend albo kilka dni.

To miasto o wyjątkowej historii, która jest najlepszym przykładem, że fortuna kołem się toczy. W średniowieczu Brugia była jednym z najbogatszych miast Europy. Kwitł handel i można było kupić najróżniejsze towary sukno, zboże, futra, azjatyckie przyprawy, wina i owoce. W gospodzie należącej do rodziny Van der Beurze kupcy z całej Europy dokonywali transakcji w oparciu o weksle, to miejsce to kolebka współczesnego rynku kapitałowego. Największy rozwój kulturalny i artystyczny miasta miał miejsce za panowania księcia Burgundii, Filipa III Dobrego, którego nadwornym malarzem był Jan van Eyck.
Jednak złoty wiek Brugii skończył się na przełomie XV i XVI w a jego przyczyną było zamulanie kanału Zwin, który był połączeniem miasta z morzem. W kolejnych wiekach miasto ubożało i stopniowo traciło na znaczeniu gospodarczym, politycznym i kulturalnym. Przez prawie cztery stulecia Brugia się nie rozwijała, czas jakby się zatrzymał, w mieście nic albo niewiele się zmieniało, nawet w okresie rewolucji przemysłowej. Dopiero w XIX wieku Brugia zaczęła ponowie być interesująca, najpierw dla artystów a później dla turystów, głównie francuskich i angielskich. Paradoksalnie to, co było przekleństwem dla mieszkańców biednej Brugii, bo z braku funduszy w mieście, nawet w centrum nie powstawały nowoczesne jak na tamte czasy budynki stało się największą wartością miasta w kolejnym stuleciu. Średniowieczna zabytkowa zabudowa centrum została doceniona i w roku 2000 wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Brugia każdego roku przyciąga miliony turystów a przed pandemią rekordowy był rok 2018 – 8,3 mln odwiedzających. Tak, Brugia odzyskała dawny blask, bo dziś to nie tylko miasto atrakcyjne dla turystów, ale też ważny port i duży ośrodek przemysłu.
Brugia jest miastem, które najlepiej zwiedzać w rytmie slow, bo tylko wtedy mamy szansę odkryć malownicze zaułki, które często omijają turyści. Polecam wejście na wieżę Belfort, której wysokość to 83 m, ale do pokonania jest aż 366 schodów. Inne najważniejsze zabytki Brugii to: główny plac – Markt, Burg to plac w centrum, który jest otoczony wspaniałymi budynkami, dawny szpital Het Sint-Janshospitaal, Begijnhof, Onze-Lieve-Vrouwekerk i cudowne muzeum malarstwa Groeningemuseum.

Brugge - Panorama

Brugge - Onze-Lieve-Vrouwekerk

Brugge

Brugge - De Markt

Brugge

Brugge

Brugge

Brugge - kerk

Brugge

Brugge

Brugge

Brugge

Brugge

Brugge

Brugge - museum

Brugge

Brugge - museum